Warsztaty z Agnieszką Nabielec – BRODY – 29.09-01.10.2017

„Moje narzekanie, zamienione w taniec”

O tym, że Lanckorona jest piękna, wiedziałam od dawna. Ośrodek EnChristo, do którego zabrała nas Iwona, okazał się niesamowicie przyjaznym miejscem. Do tego słoneczna pogoda, drzewa lekko zabarwione jesienią oglądane z oszklonej werandy, przerwy z kawą na trawie (ktoś zdążył na huśtawce?), wspólne posiłki, spacer do rynku… I to poczucie, że jestem wśród przyjaznych, dobrych ludzi. Co za niesamowita banda, ten nasz chór… Może człowiek nie lubić dotyku i nie będzie się masował podczas rozgrzewki, i to jest w porządku. Może nie chcieć brać udziału w zabawach integracyjnych, ale obserwować owszem, tak, i to też jest w porządku. Może nie chcieć zapowiadać w kościele własnego koncertu, i to też jak najbardziej jest w porządku. Zapowie kto inny. Może nawet nie napisać obiecanego dawno tekstu i… to pewnie w porządku nie jest, ale skreślenie z listy nie nastąpiło. Już się poprawiam. Więc grupa wyjątkowa, akceptująca ludzkie inności, w której każdy może znaleźć swoją „niszę ekologiczną” i spokojnie sobie w niej bytować, licząc na wsparcie w trudnościach, ale też na zwykłe przyjazne „hej, co u Ciebie?” I tu WIEM, że mogę odpowiedzieć w stylu „I’m fine, thanks”, ale mogę też podzielić się tym, co mnie akurat gnębi i co najmniej zostanę wysłuchana. Przytulona. Poklepana po plecach. Utwierdzona w tym, że to, co najważniejsze, Boża miłość, NIGDY się nie zmienia. Jeśli tego potrzebuję, dostanę radę i konkretną pomoc.

 „Moje narzekanie…”

Jakie narzekanie, nie, nie… przecież ja nie narzekam, ja tylko… bardzo chciałam jechać na te warsztaty. Mój ostatni chórowy wyjazd to była Walia, więc całkiem dawno temu. A tu jak zwykle coś stawało na przeszkodzie. Kryzys szkolno-przedszkolny moich synów osiągnął kulminację akurat w tygodniu przed wyjazdem. A jednak pojechałam, zakładając, że lepiej będzie spojrzeć na wszystko z dystansu. No i że mnie też się coś od życia należy.

„… zamienione w taniec”

Agnieszka, nasza dyrygentka, wybrała bardzo różne utwory: delikatne, spokojne,  refleksyjne, ale też energiczne… Przy niektórych ewidentnie chciało się skakać. I skakaliśmy, kto chciał. Bardzo, bardzo było mi to potrzebne. I wspaniale było patrzeć na Leę, która założyła już tyle chórów gospel, że nie zliczę… Ale chyba tylko u nas śpiewa z tenorami i to śpiewa tak, że nie można pozostać obojętnym. 

„Wysławiać będę Twe imię święte, oddawać Tobie chwałę całym sobą”

To był niezwykły koncert. Koncert modlitwa. Może bardziej modlitwa niż koncert. Tylko pięć utworów, przyzwoicie opanowanych i z serca zaśpiewanych. Kilka słów Niny o każdym z nich. Żadnych fajerwerków. Zasłuchani ludzie. Może nie było ich wielu, ale przecież nie o to chodzi. I ojciec Izydor Wróbel, który przyjął nas tak ciepło, tak serdecznie… Jego podziękowanie płynęło prosto z serca, a mnie też coś po policzku spłynęło, gdy go słuchałam… I nagle zrozumiałam, co to znaczy „duszpasterz”, i pomyślałam, że mają ludziska w tej parafii szczęście.

„Moja dusza śpiewa, nigdy nie zamilknie już”

Spróbujcie nie śpiewać po takich warsztatach. No spróbujcie. Ręka w górę, komu się udało. W domu, w drodze do pracy, pod prysznicem… Te słowa w nas zostają. I śmiem twierdzić, że przemieniają serca. Dziękuję Agnieszko. Dziękuję Grodzka Gospel, że jesteście.

I całe szczęście, że jeżdżę do pracy rowerem, bo mojej duszy też czasem coś się wymsknie… Ale póki nie pada, użytkownicy komunikacji miejskiej są bezpieczni 😉

 – Ania Siwulska –

  • Cytaty pochodzą z pięknego utworu zespołu TGD, „Uratowani”

 


Nagrania dźwiękowe z koncertu w Brodach:

Uratowani:

 

Nina pięknie mówi:

 

Believer:

 

Nina pięknie zapowiada:

 

Jakie Piękne Jest Imię Twe:

 

Nina uroczo:

 

Still:

 

Ach Nina:

 

A Friend Of God:

 

A teraz Lea i ojciec pięknie mówią:

 

Jakie Piękne Jest Imię Twe – na bis


 

Dodaj do zakładek Link.

Komentarze są wyłączone.